32. rocznica porozumien sierpniowych

Krótki telefon od Mariana Stacha: „30 sierpnia o 19.30 jest wyjazd do Gdańska na trzydniowe uroczystości z okazji 32 ROCZNICY POROZUMIEŃ GDAŃSKICH. Z Krakowa pojadą 3 autobusy, powinieneś jechać!" Niewiele o Marianie wiedziałem, ale często spotykaliśmy się na różnych uroczystościach patriotycznych i wykładach o tematyce historycznej. Również Marian niewiele wie o tym co ja robiłem, poza podróżami!

Wyjazd nie kolidował z moimi zajęciami, a na Wybrzeżu nie byłem już co najmniej pięć lat. Taki wyjazd dla mnie jest nie tylko wycieczką krajoznawcza, to także okazja by poznać wielu ciekawych ludzi i spotkać się po latach z kolegami i przyjaciółmi z różnych miast. Nie zastanawiałem się więc ani chwili!

Jeszcze w czwartek, 30. sierpnia, w dniu wyjazdu, pracowałem z Jurkiem ( wiercenia geologiczne ) do godziny 17.00 i musiałem bardzo się spieszyć, by zjeść obiad, spakować się i zdążyć na godz. 19.00 na parking przy Rondzie Matecznego. Pośpiech był jednak zupełnie zbędny, bo wyjechaliśmy dopiero godzinę później. Wśród wyjeżdżających spotkałem kilka osób znajomych, m.in. Stasia z Gruszowa z żoną i Mariana.

Ten ostatni przyniósł mi karteczkę z numerem autobusu i miejsca. I tu spotkała mnie przykra niespodzianka - zamiast miejsca obok Mariana posadzono mnie w innym autobusie i to w bardzo niewygodnym miejscu, przy wyjściu. Miałem ochotę wrócić do domu, byłem bardzo sfrustrowany, ale najgorsze miało nastąpić po odjeździe autobusu, kiedy okazało się, że mam miejsce obok tęgiego mężczyzny w średnim wieku. Oczywiście nie wygląd mi przeszkadzał, a poglądy tego człowieka. Z zawodu kolejarz, ponoć więziony w stanie wojennym, kiedyś członek KPN, a obecnie sympatyk PO i zagorzały wróg PiS-u. Gdyby przeczytał „Etykę solidarności" i ją zrozumiał, to ze swoją „filozofią życiową", cwaniactwa typu Amber Gold do autobusu nie powinien wsiadać. Jednak ten „smutny" delikwent zdecydował inaczej, a mnie wystarczyło kilkadziesiąt minut, by wyłożyć swoje poglądy na temat tego co się dzieje w Polsce, co o nim myślę, zakończyć dyskusję i definitywnie z nim skończyć! Niestety podobnych panów w Gdańsku było dużo więcej. Nie wiadomo było kto jest kim i kogo reprezentuje?

Do Gdańska Wrzeszcza przybyło kilkuset delegatów z Krakowa (w tym kilku z woj. Podkarpackiego), Łodzi, Katowic, Wrocławia, Warszawy. O innych nic mi nie wiadomo. Wyczuwało się brak osób z Lublina, Białegostoku, Olsztyna, Szczecina, a szczególnie z Poznania! Co się stało z Wielkopolską, niegdyś bastionem Endecji, dziś PO i SLD?

Wszyscy zostaliśmy zakwaterowani w akademikach Politechniki Gdańskiej. Mnie przypadł jednoosobowy pokoik ze wspólną łazienką dla mieszkańców sąsiedniej „dwójki" w DS. przy u. Do studzienki.

Przyjechaliśmy ok. 5.00 rano i po kilku godzinach snu udaliśmy się tramwajem pod bramę Stoczni Gdańskiej, gdzie nastąpiło składanie kwiatów przez Przewodniczącego NSZZ „Solidarność" Piotra Dudę, Przewodniczącego Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego i przedstawicieli innych organizacji. Szokująca niska była frekwencja; trochę osób z Krakowa, Warszawy, prawie nikogo z Gdańska i przedstawicieli innych regionów, za to dużo było kamer telewizyjnych!

Później dowiedziałem się, że koledzy z Katowic w ogóle nie wiedzieli o tej uroczystości, bo nie otrzymali żadnego programu. Z frekwencją było lepiej przy odsłonięciu wystawy „Anna Walentynowicz - legenda Solidarności 1929-2010" przy Al. Grunwaldzkiej, ale tu deszcz zepsuł uroczystości.

A po południu? Przy fatalnej organizacji, braku środków transportu i podstawowych informacji dotarłem do hotelu, gdzie trochę odpocząłem, a później spacerkiem przybyłem do kościoła Św. Brygidy, gdzie była msza św. z udziałem kilkudziesięciu pocztów sztandarowych i ok. tysiąca wiernych. Piękną homilię wygłosił arcyb. Leszek Sławoj Głódź - metropolita gdański. Po niej była ceremonia odsłonięcia pomnika ks.Henryka Jankowskiego- kapelana Solidarności. Na placu przed kościołem zgromadziły się nieprzebrane tłumy ludzi, choć nie wiadomo, dlaczego nie było tej ceremonii w programie uroczystości? Mówcy, w tym siostra śp. Ks. Henryka, Piotr Duda i Arcybiskup L. Sławoj Głódź przypomnieli piękną biografię dzielnego kapłana. Wspomniano o Jego wielkich zasługach i o tym, że w czasie „próby" opuścili go ci, którzy najwięcej mu zawdzięczali. Niewiele było znanych osób, ale w tłumie zauważyłem Jacka Kurskiego i Annę Fotygę. A co ja mogę powiedzieć o tym wspaniałym Polaku?

Wspominam z ogromnym sentymentem tamte znakomite dla przewodnictwa lata siedemdziesiąte i czasy „Solidarności".

Jako V-ce Prezes i przew. Komisji Szkoleniowej Krakowskiego Koła Przewodników Miejskich zwołałem i prowadziłem zebranie przewodników oraz doprowadziłem do powstania pierwszej w Polsce Solidarności Przewodników PTTK. Latem 1981 r. oprowadzałem i miałem kilka wykładów dla plastyków z Gdańska, którzy mieli w Krakowie plener malarski ( zespołem kierowała p. Smulkowska, żona ówczesnego doradcy L. Wałęsy ).

To dzięki plastykom z Wybrzeża, dane mi było poznać tego dzielnego człowieka, proboszcza kościoła Św. Brygidy i najsłynniejszego kapelana Solidarności . Jak wielu „możnych tego świata" i mnie przyjmował u siebie na plebani. Pamiętam dobrze tamto, 40-minutowe spotkanie i prezent - medal z podobizną Marszałka Józefa Piłsudskiego. Z ks. Jankowskim spotykałem się jeszcze dwukrotnie w Krakowie, co było zasługą kolegów poznanych na Marszu Kadrówki w stanie wojennym. ( u mnie był punkt kontaktowy Solidarności Kraków- Gdańsk )

Oni również gościli mnie prywatnie z dziećmi na Wybrzeżu, oraz w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1987 r. To byli wspaniali ludzie Solidarności, to była prawdziwa „Solidarność" ! Co pozostało z tego do dziś?

Dobrym miejscem na tego typu rozmyślania była Sala BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie 31. sierpnia 1980 r. podpisano słynne porozumienia. Minąłem słynne krzyże, przekroczyłem Bramę Stoczni, i znalazłem się w ogromnej Sali. Na podwyższeniu był ten sam co kiedyś stół prezydialny, przy którym zjedliśmy grochówkę, a później z Wojtkiem z Łodzi oglądnąłem wystawę okolicznościową. W programie był Uroczysty Zjazd i wystąpienia kilku mniej znanych osób, a później koncert: „Pierwszy Przegląd Piosenki Prawdziwej".

Myślę, że bardziej niż słuchaniem nudnych „wykładów", oglądaniem wystawy i śpiewem młodzieży, przybyli goście byli zainteresowani serwowaną na zewnątrz grochówką. Po jej skonsumowaniu większość gości podstawionymi autobusami wróciła do akademików, bo po nieprzespanej w podróży nocy, czekało ich zaledwie kilka godzin snu przed wyjazdem na Westerplatte.

Następnego dnia (1. września), w rocznicę wybuchu II wojny światowej już o godz. 3.00 była pobudka. Na Westerplatte dotarliśmy chyba ok. 4.15. Było bardzo ciemno. Nikt nie zapowiedział, w którą stronę iść, kiedy zbiórka, powrót i co będzie dalej, więc z Marianem szliśmy przed siebie, tam gdzie inni. U podnóża pomnika zgromadziły się ogromne tłumy ludzi, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie była trybuna honorowa. Występował prezydent Gdańska p. Adamowicz, kojarzony od niedawna z aferą Amber Gold,  który już na wstępie wspomniał m. in., że jedną z przyczyn wybuchu II wojny światowej był „antysemityzm"... Co dobrego można było powiedzieć o tym przemówieniu? Chyba tylko to, że nie było zbyt długie? Dobrze, że następnym mówcą był Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź. Później była inscenizacja „obrony Westerplatte" z komentarzem p. Bogusława Wołoszańskiego. Nie znoszę tego człowieka i jego demagogicznego głosu.

Właściwie na tym można by skończyć mój komentarz do obchodów 32. rocznicy Porozumień Sierpniowych. Przez dwa dni w Sali Konferencyjnej Zarządu Portu Gdynia trwały obrady. Ich tematem było : „Drogi do Niepodległości" i „Organizacje konspiracyjne" . Wypada odnotować, że pod nieobecność Lecha Wałęsy i Andrzeja Gwiazdy największą gwiazdą obchodów był Kornel Morawiecki i Kazimierz Świtoń. Ten drugi zaskoczył wszystkich, kiedy dziękując za owacyjne powitanie poprosił by „Solidarność" poparła jego kandydaturę w wyborach prezydenckich! „Panie Kazimierzu spójrz pan w lustro", chciało by się powiedzieć.

Ze znanych osób na konferencji występowali Aleksander Hall, Bronisław Wildstein, Piotr Duda, Adam Słomka i Jan Lityński. W trakcie wystąpienia tego ostatniego dało słyszeć się głośne gwizdy i buczenie, a co najmniej połowa uczestników opuściła salę. Byli też tacy, którzy mimo umieszczenia ich nazwiska w programie nie mieli odwagi stanąć oko w oko przed uczestnikami Zjazdu. Do nich należał Andrzej Czuma, Leszek Moczulski, Zbigniew Bujak czy Romuald Szeremietiew.

Obradom towarzyszyły kłótnie, przepychanki i wyrywanie mikrofonu, gdy ktoś mówił nie to, co chciał słyszeć prowadzący. Celował w tym Andrzej Kołodziej. Szkoda, bo właśnie Kołodziej był idolem mojego kolegi Wojtka z Łodzi. O co tu chodziło, kto to finansował? Nikt nie wspomniał tragedii smoleńskiej, o Lechu Kaczyńskim, o Januszu Kurtyce, choć występowali przedstawiciele IPN-u.

Obowiązała „poprawność polityczna" , miałkość... A przecież można było go trochę urozmaicić. Aż się prosiło, by dla przybyszów z wielu miast Polski zorganizować wycieczkę do Stoczni Gdańskiej, czy znajdującej się kilkaset metrów od Sali Konferencyjnej Stoczni Gdynia , pomnika stoczniowca z 1970 r. i słynnego wiaduktu, tak jak uczynił to Wojtek i ja. Było to ciekawsze, bardziej pożyteczne i pouczające, niż nudna autoreklama coraz młodszych „kombatantów" Solidarności, którzy w czasie strajków sierpniowych 1980 r. mogli mieć po kilka lub kilkanaście lat. Było pięknie, było cudownie, tylko jak pojąć bierną postawę „Bolków" i innychTW SB, dzięki którym komunistom udało się zniszczyć „Gniazdo Solidarności"!

Ostatnim punktem programu były wystąpienia gości zagranicznych, przy prawie pustej sali, bo większość uczestników wyjechała z Gdyni do domu. Kompromitacja organizacji, wstyd!

Władysław Grodecki

 

Zdjęcia i relacje Józefa Wieczorka:

32 Rocznica Porozumień Sierpniowych i 30 Rocznica Powstania Solidarności Walczącej

Stocznia Gdańska (już nie Lenina) w 32 Rocznicę Porozumień Sierpniowych

Anna Walentynowicz - Legenda "Solidarności" 1929 - 2010 (Wystawa Gdańsk-Wrzeszcz 2012)

Odsłonięcie pomnika ks. prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku (uroczystość w kościele św. Brygidy) cz. 1

Odsłonięcie pomnika ks. prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku - cz.2